Wydrukuj | Historia kolei w Sudetach | Strona główna

Ostatni dyliżans
Setna rocznica przyjazdu pierwszego pociągu do Dusznik

Wydarzenie to miało miejsce równo sto lat temu. Była późna jesień - 30 listopada 1902 roku. Dzień budził się leniwie - szary mglisty, mroźny i wietrzny; taki co to psa żal z domu wypuścić. Ale mimo tej brzydkiej pogody, w całym mieście dało się wyczuć ekscytację świątecznym nastrojem.

Widok na dworzec w Dusznikach, 1909 r.
Ze zb. Ryszarda Grzelakowskiego

To na ten dzień wyznaczono uroczyste otwarcie linii kolejowej Szczytna - Duszniki Zdrój. Odbiór techniczny trasy, dworca i wszystkich obiektów stacyjnych odbył się komisyjnie 18 listopada.
Jak zapisał sprawozdawca Reinerzer - Stadt-Blatt z 6 grudnia 1902 roku z całego miasta i przyległych wiosek, nadciągał spieszący tłum mieszkańców. Uzdrowisko, miasto, dworzec, wszystkie obiekty kolejowe przyozdobiono flagami, girlandami i wieńcami. Przy wejściu głównym dworca stała ozdobna brama z tablicą "WITAMY", a tuż obok na większej bramie triumfalnej, zebrani podziwiali wielki napis "Reinerz" (Duszniki).
Z biciem serca czekano na specjalny pociąg z Wrocławia, wiozący cesarską salonką przedstawicieli władz rejencji. W Kłodzku dołączyli dalsi dostojni goście, reprezentujący powiat Hrabstwa Kłodzkiego. Skład pociągu ciągnęła nowoczesna, wspaniała, błyszcząca czarnym lakierem lokomotywa, ustrojona girlandami i wieńcami z napisem na przodzie: "Z Bogiem!".
Przyjazd pierwszego pociągu do Dusznik wywołał niebywały entuzjazm i poruszenie. Przebył on odcinek 5 kilometrowej trasy, cały czas pod górę, aby u celu osiągnąć poziom ponad 600 m npm. Na ostatnim odcinku trasy, tuż przed stacją, sypał szkarłatnymi iskrami, buchał dla większego efektu potężnymi kłębami czarnego dymu z komina i tumanem bielutkiej pary spod kół parowozu.
Wszyscy zebrani powitali pociąg radosnym Hurrraaa!!! Zaśpiewano podniosłą pieśń, a orkiestra zagrała dziarskiego marsza, aż głośne echo rozległo się po górach i dolinach. Dostojnych gości powitał pięknymi słowami burmistrz Paul Dengler, członkowie zarządu magistratu - panowie Richard Pohl i F. Sandman, radni miejscy oraz komisja odbioru. Następnie wszyscy udali się na Rynek, gdzie symbolicznie odprawiono i pożegnano ciepłymi słowami ostatni dyliżans Poczty Cesarskiej.Orkiestra zagrała skoczną melodię i dyliżans wśród okrzyków i wiwatów ruszył w swoją ostatnią drogę do dworca kolejowego w Szczytnej.

Wagon klasy 3
Ze zb. Ryszarda Grzelakowskiego

Tak to romantyczna, opiewana przez Śląskiego poetę Karla von Holteia, epoka dyliżansowych wojaży do dusznickiego kurortu odeszła bezpowrotnie do historii.

Główna uroczystość powitania pierwszego pociągu, odbyła się w hotelu "Pod Czarnym Niedźwiedziem". Najbardziej wytwornym i stylowo umeblowanym lokalu w mieście. Na uroczystość przybyło ponad stu zacnych gości: zastępca prezydenta rejencji wrocławskiej, starszy radca Schmölders, starszy radca rejencji opolskiej Bartels, landrat Hrabstwa Kłodzkiego, baron von Seherr - Thoss, radca Schmede - kierownik techniczny budowy linii, radca kolei wrocławskiej - inżynier Christ. Była też liczna delegacja z czeskiego Nachodu. Przed każdym gościem ustawiono ozdobnie wydrukowane menu z nazwiskiem i tytułami biesiadnika. Zaczynało się od pikantnej zupy, potem wymieniono cztery rodzaje mięsa, paszteciki z ciasta drożdżowego z nadzieniem, trzy rodzaje win białych, trzy gatunki czerwonych, a na deser lody.

"Wielce Szanowni, Dostojni, Kochani Goście!

Dzień dzisiejszy ma dla naszego miasta i jego dziejów bardzo wielkie znaczenie. Marzenie się dokonało, po długich latach czekania na kolej. To dzieło jest zwiastunem nowych czasów. Oto dziś bowiem połączyły nas z różnymi krajami na świecie opasujące go szyny. A poprzez dogodne rozkłady jazdy, podróż stała się po prostu nową formą poznawania ludzi, miast i pełnych zachwytu krajobrazów naszej matki - Ziemi.
Kolej dla naszego miasta jest oznaką jego dalszego postępu i rozwoju. Wszystkie te osiągnięcia zawdzięczamy zdobyczom nauki, rozwojowi handlu i rozkwitowi budownictwa. Myślę, że będą powstawały nowe linie, które przewiozą jeszcze większą ilość gości i kuracjuszy. Od dziś każdy dźwięk dzwonu, oznajmiający przyjazd pociągu - jest sygnałem nowego czasu, który mówi nam, że przyszłość tkwi w ziarnie teraźniejszości. Dzisiejszą uroczystość podkreśla obecność dostojnych gości. Serca mieszkańców wypełnia radość i zadowolenie. Pozwólcie zatem, że w ich imieniu wyrażę gorące, serdeczne słowa podziękowania za wszystko."

Tu nastąpił toast na cześć władz i obecnych dostojnych gości. Na znak Burmistrza zagrały fanfary. A z rynku dobiegł huk wybuchających petard. Były chyba trochę za mocne, bo przy okazji wyleciało ponad trzydzieści szyb w okolicy.
Po chwili głos zabrał przedstawiciel królewskiej rejencji we Wrocławiu, st. radca Schmölders. Dziękując za zaproszenie, przekazał życzenia od prezydenta rejencji i udekorował burmistrza P. Denglera, wysokim odznaczeniem nadanym przez króla. Powiedział między innymi:
"Kiedy w 1867 roku funkcję Burmistrza w Reinerz (Dusznikach) objął Pan Dengler już jako młodzieniec wiedział czego potrzebuje ta miejscowość. To za Jego głównie sprawą nastąpiły duże zmiany w funkcjonowaniu oraz wyglądzie miasta w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia i teraz na początku XX wieku. Warto wspomnieć, o jakie wartości wzbogaciło się miasto. Powstała nowoczesna, wielofunkcyjna hala spacerowa z salą i muszlą koncertową, uregulowano rzekę, powiększono znacznie park zdrojowy, całkowicie zmodernizowano "Dom Zdrojowy". Zbudowano filtry i wieżę ciśnień, powstał nowy budynek poczty ze stacją automatyczną obsługującą 350 numerów telefonów, działał teatr miejski.
Miasto drewniane w większości, w ciągu ostatnich dwudziestu lat stało się murowane. Dziś witaliśmy pierwszy pociąg, już wkrótce będzie nowy duży szpital, a za dwa lata nowoczesna gazownia miejska.
Pan Dengler włożył w to dzieło wiele serca, ogrom pracy i trudu. Ale dziś może być dumny, a przede wszystkim bardzo szczęśliwy, bo nie każdemu w życiu udaje się tak wiele dokonać. Jeśli można nazwać Dyrektora kolei matką, to za wieloletnie usilne starania, Pana Denglera wypada określić ojcem kolei w Reinerz (Dusznikach). Wznoszę toast za Pana Burmistrza!".

Wszystkich toastów w tym radosnym dniu było jeszcze z 19, ale jeden został przyjęty ze szczególnym aplauzem. Wygłosił go radca Schmede, dodając wiadomość z ostatniej chwili! Otóż ministerstwo zdecydowało, że będzie prowadzona budowa trasy kolejowej dalej, do Kudowy, a potem nastąpi połączenie linii Kłodzko - Duszniki - Nachod! Plan budowy tej trasy opracował burmistrz Dengler już w 1884 roku i ogłosił drukiem w znanej firmie drukarskiej L. Schirmera w Kłodzku.
Książeczka zachowała się do dzisiejszych czasów w znakomitym stanie i jest w zbiorach Towarzystwa Miłośników Dusznik Zdroju.
Dziś wiemy, że pociąg do Kudowy pojechał w lipcu 1905 roku. Ale idea połączenia linii Kłodzko - Duszniki - Kudowa - Nachod, nie została zrealizowana do końca, i pozostała w sferze marzeń mieszkańców obu stron granicy.
Na zakończenie, życzono wszelkiej pomyślności nowej stacji kolejowej i wszystkim mieszkańcom. Na ręce burmistrza nadeszło wiele depesz z życzeniami. Pewien Pan z towarzystwa podarował kronice miasta bilet nr 1 drugiej klasy ze Szczytnej do Dusznik, ktoś inny w odwrotnym kierunku, a trzecia osoba przekazała ostatni bilet dyliżansowej Poczty Cesarskiej z Dusznik do Szczytnej.

Z kronikarskiego obowiązku wypada wspomnieć, że 1 grudnia 1902 roku w kościele parafialnym p.w. Piotra i Pawła w Dusznikach, odbyła się uroczysta Msza Św. w intencji budowniczych, załogi stacji oraz nowej trasy.


Ryszard Grzelakowski

Źródło artykułu: "Wieści z Ratusza" - Informator Towarzystwa Miłośników Dusznik Zdroju nr 6. Wydanie specjalne z okazji setnej rocznicy przyjazdu pierwszego pociągu do Dusznik Zdroju 30 XI 2002 r.
Tekst został opublikowany także w "Turyście Dolnośląskim" nr 9/2002
(c) Ryszard Grzelakowski. Reprodukcja w całości lub części bez zgody autora zabroniona.