Model Hobby, 1/2000, str. 66–67

Grzegorz Sarnecki
Marciszów

Kolejka Doliny Zadrny

Niedawno spotkałem w kiosku „Dragon Hobby” 3/99. Umieszczenie na okładce napisu „modelarstwo kolejowe” zaciekawiło mnie na tyle, że odżałowałem niemałą w końcu kwotę 20 zł i kupiłem to pismo. „Na próbę”. Próba (mimo nieprzychylnego artykułu wstępnego) wypadła na tyle pomyślnie, iż mam zamiar kupować kolejne numery tego pisma. Tylko czy dostanę je w kioskach w mojej okolicy?

W numerze tym najbardziej zainteresował mnie artykuł Piotra Chylińskiego w którym opisał on swoje wrażenia z podróży kolejowej w Sudety Zachodnie. W końcu to moje strony i „moje” linie kolejowe. Pan Piotr dotarł pociągiem do Karpacza. Myślę, że była to jego ostatnia już podróż tym szlakiem. Jeśli znów odwiedzi Łomnicę po 1 stycznia 2000 roku nie zobaczy już w niej pociągów osobowych. O ile mi wiadomo, tego właśnie dnia linia zostanie zamknięta dla ruchu osobowego.

Można powiedzieć, że miał jeszcze szczęście przejechać się pociągiem na tej trasie. Ale ani on, ani nawet ja — mieszkający na tych terenach od urodzenia — nie mieliśmy szczęścia przejechać się pociągiem po innej linii. Linii, której resztki obchodzą właśnie 100 lecie istnienia.

W 1869 roku kolej dotarła do Kamiennej Góry. Miejscowość wówczas znacznie większa od Wałbrzycha, kolej otrzymała znacznie później. Historię linii Sędzisław — Kamienna Góra — Lubawka postaram się niedługo opisać. Jest to ciekawa historia, gdyż bezpośrednią jej przyczyną była… wojna.

Pod koniec XIX wieku w Prusach wydano „Ustawę o Kolejkach” pozwalającą na budowę prywatnych i samorządowych linii i bocznic kolejowych. Spowodowało to powstanie różnych organizacji mających na celu doprowadzenie linii kolejowych do jak największej liczby miejscowości. W Kamiennej Górze powstała wówczas spółka akcyjna Koleji Doliny Zadrny (niem. Ziedertalbahn AG). Jej celem stało się wybudowanie linii wiodącej z Kamiennej Góry na południe doliną niewielkiej rzeczki Zadrny. A w dolinie tej usadowiły się miejscowości dość ważne dla tego regionu.

Pierwszą ważną miejscowością jest wieś Krzeszów. W XIII wieku piastowscy książęta śląscy ufundowali tu klasztor cysterski. Klasztor w okresie prospertity pod koniec XVII i w pierwszej połowie XVIII wieku posiadał 2 miasta, 42 wsie i 1 zamek. Oczywiście tak bogaty klasztor musiał mieć wspaniałą siedzibę. I kolejni opaci postarali się, żeby taka siedziba powstała. Do dziś przyciąga ona duże ilości turystów, ale teraz przyjeżdżają oni autobusami i samochodami. A pod koniec XIX wieku takiej możliwości nie mieli.

Nieco dalej znajduje się miasteczko Chełmsko śłąskie, które potrzebowało możliwości wywozu swoich produktów. A za Chełmskiem są jeszcze dwie wsie, które wówczas były miejscowościami wypoczynkowymi.

I właśnie 2 października 1899 roku na trasę z Kamiennej Góry do Okrzeszyna ruszyły pierwsze pociągi. Trasa zaczynała się na dworcu śląskiej Koleji Górskiej w Kamiennej Górze. Tuż za dworcem skręcała w lewo. Przekraczała najpierw drogę do Jeleniej Góry, a potem ciekawym dwuprzęsłowym stalowym mostem dolinę rzeki Bóbr. Za Bobrem jeszcze kilkusetmetrowy wykop i już pierwsza stacja. Jeszcze w Kamiennej Górze, przy drodze do Lubawki. Budynek stoi do dziś, ale ślady po stacji potrafią odczytać tylko nieliczni. Za stacją kolejny wykop i niewielki podjazd. Potem pociągi wyjeżdżały na równiejszy teren. Po ominięci ostatniej kamiennogórskiej ulicy — Wysokiej wjeżdżały już w Dolinę Zadrny. Następna stacja to Czadrów. Stacja znajduje się jednak w Czadrówku, który przy okazji uruchomienia linii został włączony w obręb Kamiennej Góry. Z tej stacji widać już wieże kościoła w Krzeszowie.

A Krzeszów to kolejna stacja. Położona dość blisko klasztoru i ok. 7 km od Kamiennej Góry. Z tej stacji odchodzi bocznica do kopalni piasku w Krzeszówku. Bocznica, dzięki której pozostały jeszcze ślady po tej linii. Z Krzeszowa linia prowadzi dalej na południe. Omija łukiem Jawiszów. W południowej części tej wsi znajduje się z resztą kolejna stacja i po 14 km od Kamiennej Góry doprowadza do Chełmska śląskiego. W Chełmsku budynek stacyjny, identyczny jak w Krzeszowie, wybudowano przy drodze do Lubawki. Za Chełmskiem pociągi opuszczały już dolinę Zadrny i wjeżdżały w, trudniejszą technicznie, dolinę potoku Szkło. Potok ten należy już do zlewni Morza Północnego. Zbudowano tu jeszcze dwie stacje: w Uniemyślu i w Okrzeszynie. Łącznie linia miała 22 km długości.

Z Okrzeszyna pozostały jeszcze 2 km do granicy i ok. 3 km do stacji w Petřikovicach. Początkowo planowano nawet połączenie tych linii. Jednak ze względu na spore trudności terenowe (nie obyłoby się chyba bez granicznego tunelu) do połączenia tego nie doszło.

Linia działała do końca II wojny światowej przyczyniając się do rozwoju terenów położonych wzdłuż niej. Szczególnie ważna była dla Chełmska śląskiego. Po wojnie praktycznie nieuszkodzoną linię przejęły Polskie Kolej Państwowe. Została ona uruchomiona, ale zaczęły się dla niej ciężkie czasy. Przede wszystkim dwie ostatnie wsie znalazły się w strefie przygranicznej. A dostęp do nich był mocno ograniczony. Spowodowało tu zupełne zaniknięcie ich funkcji turystycznej. Chełmsko przeżywało trudności gospodarcze, a i Krzeszów przestał być na długie lata miejscem pielgrzymkowym. Do tego doszedł jeszcze rozwój transportu samochodowego. Wobec tego już w 1959 roku zlikwidowano na tej linii ruch osobowy. Około roku 1970 likwidacji uległy tory od Krzeszowa do Okrzeszyna. Pociągi towarowe nadal jeździły — linia była wykorzystywana jako bocznica do kopalni piasku w Krzeszówku. Te pociągi jeszcze dobrze pamiętam. Przez wiele lat mieszkałem w domu który sąsiadował bezpośrednio z linią kolejową. Przejazd każdego takiego pociągu był nielada atrakcją dla dzieciarni z okolicy, która słysząc z daleka parowóz zbiegała się na wiadukcie przerzuconym nad torami. Szczególnie wyładowane piaskiem pociągi powracające z Krzeszówka. Zdarzało się, że parowóz miał problemy z podjazdem pod górkę i musiał się wracać dla nabrania rozpędu. Pewności nie mam (wówczas nie notowałem takich inforamcji), ale wydaje mi się iż pociągi te prowadzone były najczęściej przez parowozy serii Ty2. Dziś już i te pociągi przestały jeździć. Piasek wozi się samochodami.

Linia, mimo iż tak długo nie używana nadal należy do PKP. Pozostały na niej wszystkie budynki stacyjne. Istnieją tory z Kamiennej Góry do Krzeszówka. Po rozebranych torach na południe od Krzeszowa pozostały wyraźne ślady w terenie. A na budynku stacji w Jawiszowie widać niemiecką nazwę tej stacji: Klein Hennersdorf. Widać Niemcy mieli bardziej trwałą farbę. Jednak Chełmsko śląskie do dziś nie potrafiło pozbyć się swoich kłopotów i mimo wspaniałych zabytków — drewnianych domków tkaczy zwanych „Dwunastoma Apostołami” i pięknego barokowego kościoła jest dziś popadającą w ruinę wsią. W kilku miejscach torowisko zostało zagrodzone przez osoby prywatne, ale zawsze jest to bezprawne. Cóż — jeśli nikt ich od lat za to nie goni.

Rozwoju techniki i co, między innymi, za tym idzie pogorszenia opłacalności transportu kolejowego nie zatrzymamy. Ale od czasu do czasu znajduje się ktoś, komu robi się żal tej linii i chciałby coś zmienić. Zdarzają się nawet pomysły odbudowania południowej części linii i przedłużenia jej do Czech. Ale w taką możliwość ja nie wierzę. Bardziej realny wydaje mi się pomysł przerobienia, wzorem amerykańskim, tej linii w szlak turystyczny rowerowo–pieszy. Do tego nie potrzeba zbyt dużych funduszy, a i bezrobotnych, którzy mogą to zrobić w ramach prac interwencyjnych jest w tym rejonie bez liku. Na żadne zmiany nie można jednak tu liczyć dopóki całość pozostaje w gestii największego w Polsce dłużnika.

Ponieważ jednak w nadchodzącym roku mają nastąpić zmiany w PKP. Liczę na to, że w końcu przedsiębiorstwo zacznie pozbywać się niepotrzebnego już mu majątku. I mam nadzieję, że w sto dziesięć lat po swoim debiucie Kolej Doliny Zadrny znów będzie się przyczyniać do rozwoju turystycznego regionu. Choć może już w nieco inny sposób.

[Czadrów]

Stacja Czadrów, w głębi widoczne wieże kościoła w Krzeszowie.


[Krzeszów]

Stacja Krzeszów, podobny budynek stoi w Chełmsku Śląskim.


[Jawiszów]

Stacja Jawiszów — Niemcy mieli chyba jednak lepsze farby…


[Okrzeszyn]

Stacja Okrzeszyn. Ostatnia stacja na linii. Po torach pozostał tylko spory zarośnięty plac przed budynkiem…

--------------------

Strona początkowa serwisu „Koleje Dolnego Śląska”