Zadrna, dwutygodnik kamiennogórski, nr 23 (46), 26.11.1992

Co dalej?

[drzwi dworca] Do artykułu dołączone było zdjęcie zabitych drzwi wejściowych do dworca. Fot. A. Kędzia

O pożarze dworca PKP w Lubawce zdążyliśmy już zapomnieć. Minął już rok od tego tragicznego zdarzenia. Rodzinom, zamieszkującym budynek, przyznano mieszkania zastępcze, a zrujnowane pomieszczenia zabito deskami. Na drzwiach zawisły kłódki.

Ostatnio coś „w temacie” drgnęło. Ogrodzono teren przy dworcu. Zobaczyć też można pracowników sprawnie usuwających gruz. Okazało się, że jest to wynik starań Oddziału Budynków PKP w Wałbrzychu, który zlecił remont obiektu Przedsiębiorstwu Wielobranżowemu „BAŁS”, Spółce Cywilnej z Wałbrzycha. Firma ta 13 października rozpoczęła prace.

„Podpisując umowę godziliśmy się na wykonanie prac w dwóch etapach. W pierwszym — wykonanie stropu części głównej. W drugim — zadaszenie obiektu. Po usunięciu zgliszczy okazało się jednak, że musimy wykonać szereg innych prac, nie objętych umową” — mówi współwłaściciel spółki, Lech Jóźwik.

Oczywiście są to skutki „odwlekania” prac remontowych. Jednakże wykonawcy nie załamują rąk i z werwą podchodzą do remontu. Zatrudniają wykwalifikowanych pracowników, nie wykluczają możliwości zatrudnienia miejscowych fachowców. Jedyną przeszkodą w szybkim postępie robót może być spadek temperatury do –10°C, wówczas bowiem nie będzie można podejmować prac spawalniczych.

„Obecnie prace przebiegają wg planu. Powinniśmy zakończyć wszystko zgodnie z umową, czyli do końca kwietnia” — mówi pan Jóźwik.

Ale co dalej? Spółka wykona prace, które w zasadzie powinny być zrealizowane zaraz po pożarze (stropy główne oraz zadaszenie). Na razie nikt nie wspomina o pieniądzach na resztę prac, jak i sposobie zagospodarowania obiektu.

Burmistrz twierdzi, że sprawą dworca powinna zająć się wyłącznie PKP, a zawiadowca stacji PKP w Lubawce, pani Alina Duda, że kolej nie ma pieniędzy i… koło się zamyka.

Nadal nikt nie zna przeznaczenia dworca. Dlaczego nie myśli się o uruchomieniu przejścia granicznego? Można by dzięki temu zrezygnować z transportu kołowego przez Jakuszyce. Tym bardziej, że drugi co do wielkości na Dolnym Śląsku dworzec w Lubawce (większy ma tylko Wrocław) stwarza warunki dla zlokalizowania w jego obrębie obszernego zaplecza, łącznie z magazynami, składami celnymi itp., a tym samym do zatrudnienia wielu, pozostających bez pracy, mieszkańców miasteczka. Czy dobrze funkcjonujące przejście graniczne nie nęci nikogo? Czy nie jest to szansa rozwoju miasta?

Na te pytania nigdzie nie udało mi się uzyskać konkretnej odpowiedzi.

Dorota Stępnik

--------------------

Strona początkowa serwisu „Koleje Dolnego Śląska”